[WYWIAD] Cierpliwość, radość, satysfakcja - praca wolontariusza w Schronisku na Paluchu

Kategorie: Adopcja

Praca wolontariusza to ciężki kawałek chleba. Wystawia na próbę słabości, wymaga oddania i systematyczności w każdych warunkach. Jednak jest to prawdopodobnie jedna z bardziej uszlachetniających aktywności. Dlaczego? Tego dowiecie się w wywiadzie z jedną z wolontariuszek ze Schroniska na Paluchu: Krystyną Szczech

Pupil.pl: Jak długo jest Pani wolontariuszem?

Krystyna Szczech: Około półtora roku.

Jak się zaczęła przygoda ze schroniskiem? Co było pierwszym bodźcem?

- Zawsze wiedziałam, że jak będę pełnoletnia to będę chciała pojechać do schroniska. Okazało się, że moja nauczycielka z liceum jest wolontariuszką i powiedziała, że może mnie zabrać. Pojechałam raz, drugi, trzeci i zostałam.

Jaki jest proces zostania wolontariuszem? Jeśli ktoś by chciał zacząć, to jak ma to zrobić?

- To wygląda tak: na stronie internetowej Palucha jest podany e-mail i ankieta, na zasadzie, w który dzień wolontariusz może przychodzić, jakie psy go interesują, starsze czy młodsze itp. Trzeba wysłać ankietę na e-mail i w tym momencie jest się przydzielanym do grupy, która akurat ma nabór i szuka ludzi.

Są z tym związane jakieś formalności, czy po prostu się przychodzi i pomaga?

- To jest tak, że na początku jest staż próbny. Trwa od 3 do 6 miesięcy i w tym czasie lider grupy, która wprowadza kandydata go rekomenduje. Wtedy jest podpisywana umowa na wolontariusza-ucznia, taka umowa trwa rok. Potem podpisuje się umowę na wolontariusza starszego.

Jakie wyzwania mogą stanąć przed wolontariuszem, szczególnie nowym i nie do końca wdrożonym?

- Przede wszystkim na pewno wzywaniem dla wielu jest pierwsza wizyta w schronisku, gdzie jest mnóstwo szczekania, bodźców zewsząd - to może na pewno wpłynąć stresująco na człowieka. Na pewno dla każdego momentem przełomowym jest kiedy zaczynamy się zajmować psami trochę trudniejszymi. Kiedy to przestają być psy bezproblemowe, tylko zaczynamy oswajać psa lękowego albo trafi nam się pies, który początkowo może reagować agresywnie. To jest na pewno wyzwanie, ale potem jak się tego psa już oswoi, człowiek czuje niesamowitą satysfakcję.

Zdecydowanie. Jakie konkretne cechy powinien posiadać wolontariusz? Jakie powinien mieć wartości?

- Przede wszystkim cierpliwość. Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. Szczególnie w pracy z trudniejszymi psami. Systematyczność. To nie może być tak, że przyjedzie sobie ktoś raz na nie wiadomo ile czasu i potem psy go nie widzą przez parę miesięcy. To musi być raz w tygodniu przynajmniej na parę godzin. Ponosi się odpowiedzialność za znalezienie temu psu domu.

Także oddanie i deklaracja dla pracy? Trzeba się zdeklarować, że będzie się pomagać. To jednak nie w porządku zostawiać psy i innych wolontariuszy.

- Trzeba mieć świadomość, że jednak pies się przywiązuje. Zdarzają się takie przypadki, że ktoś zrezygnuje po paru miesiącach, ale raczej ludzie zostają na dłużej.

Kilka pytań odnośnie organizacyjnych kwestii: jak wygląda harmonogram dnia? Oczywiście, wszystko musi być rozplanowane, żeby każdy nie latał w popłochu? Od czego sie zaczyna, które psy idą pierwsze, które ostatnie?

- Każda grupa, każdy wolontariusz ma swój mniej więcej ustalony rytm dnia. Ogólnie z takich przyjętych zasad: jeśli mamy psa, który boi się ludzi, hałasu, czy tłoku to wiadomo że nie weźmiemy go w środku dnia, tylko staramy się o tej 10:00 rano, kiedy jeszcze ludzie nie przyszli albo pod sam koniec pracy schroniska, kiedy już ludzi nie ma. To ważne żeby pies się nie stresował szczególnie w tej początkowej fazie socjalizacji.

Są jakieś ramowe godziny pracy? Czy dopóki się nie wyprowadzi wszystkich psów to się zostaje?

- W okresie letnim pracujemy od 10:00 do 17:00, w zimowym od 10:00 do 16:00. W tym czasie wolontariusz musi się wyrobić. W zależności od tego ile ma psów pod opieką -  musi tak rozplanować czas, żeby wszystkie psy wyszły na spacer.

Który pies najbardziej Pani zapadł w pamięć? Najbardziej wymagający, najtrudniejszy?

- Mam takiego podopiecznego, który na początku jak przyszedł do schroniska to bał się panicznie smyczy i ludzi. To trwało pół roku zanim pozwolił się jakkolwiek dotknąć… Kiedy dawał się głaskać i faktycznie sprawiało mu to przyjemność. Teraz już swobodnie chodzi na spacery, jest oswojony ze smyczą, coraz szybciej zaczyna nawiązywać kontakt z nowymi ludźmi. Ale to była masa pracy. Zdecydowanie.

Na pewno się opłaciło, skoro udało mu się z tego wyjść i widać efekty!

- Tak, tak. To jest młody pies, ale teraz dopiero zaczyna odzyskiwać swoją młodość. Zaczyna na wybiegu bez smyczy zaczepiać do zabawy albo biega tam i z powrotem lub piłeczkę sobie trąci. Droga jaką przeszedł ten pies w schronisku przez około rok czasu to jest coś niesamowitego. Zmienił się, od tego zamkniętego, przerażonego psa, który wciskał się w kąt budy do tego wesołego stworzenia, którym jest teraz.

Kiedy dochodzi do adopcji, to domyślam się, że oczywiście panuje ogromna radość. Jednak co przeważa: faktycznie radość czy tęsknota i świadomość, że już regularnie się tego psa raczej nie będzie widywać? 

- Zdecydowanie radość (śmiech). Wiadomo, zawsze sie tęskni. Jeśli pies jest u nas szereg miesięcy, niektóre psy są z danymi wolontariuszami parę lat - to jest zawsze ciężko się rozstać. Ale kiedy w końcu dzwoni ten odpowiedni człowiek, rzeczywiście przyjeżdża poznać psa i mów „Tak to jest ten pies!” - to nagle wszytko wskakuje na właściwe miejsce. To jest jednak coś cudownego. Nie ma lepszego uczucia tutaj w schronisku jak to, że pies znajduje swojego człowieka.

Dziękuje za rozmowę :)

- Również  dziękuję!

Każdemu wolontariuszowi należą się owację na stojąco. Praca i serce, które wkładają w relacje z psami jest niesamowita. Miałam okazję na własne oczy nie raz zobaczyć radość psiaków na widok swoich opiekunów. Właśnie one są najlepszą wizytówką ich oddania. Poniżej przedstawiam cztery potrzebujące psiaki będące pod opieką pani Krystyny.

Bandżi (2393/14)                                                                                         
Młody, ok 5-letni pies, którego onieśmiela schroniskowa rzeczywistość. Potrzebuje czasu, żeby zaufać i w pełni otworzyć się na człowieka, ale warto dać mu szansę i zobaczyć jakie czyni postępy. Potrzeba mu spokoju i cierpliwych nowych opiekunów, którzy już go nie zawiodą.

Kaj (nr 2348/09)                                                                                           
11-letni pies, który w schronisku spędził już 8 długich lat. Parę miesięcy temu musiał przejść zabieg usunięcie śledziony jednak wciąż jest pełen energii i radości. Kocha spacery i kontakt z człowiekiem.

Magnum (nr 1862/10)                                                                                 
9-letni pies, który na dom czeka już od 7 lat. Jest silny, pewny siebie i uwielbia długie spacery a także wodę. Doskonale jeździ zarówno samochodem, jak i autobusem oraz perfekcyjnie znosi miejski gwar.

Toner (nr 2425/08)                                                                                     
9 lat swojego życia spędził w schronisku. Długi czas było ono dla niego tak przerażające, że nie wychodził na spacery jednak teraz to coraz szybciej nawiązujący więź pies. Zupełnie nie widać po nim wieku, lubi spacery i świetnie dogaduje się z innymi psami.

 

Rozmowa i zdjęcia: Justyna Papierzyńska

 

Komentarze
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityka cookies . Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Akceptuję