Poznawanie świata poprzez gryzienie - jak pomóc szczeniakowi w trudnym okresie?

Kategorie: O psach

Przede wszystkim powinniśmy odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie - dlaczego nasz młody pies gryzie? Otóż w ok. 5-6 miesiącu życia wymienia on zęby mleczne na stałe, wówczas zrozumiała jest chęć gryzienia - swędzi, boli, denerwuje, nowe ząbki trzeba przetestować. Ponadto dzięki nim pies poznaje świat, sprawdza smaki i kształty, dosłownie chce wiedzieć „z czym to się je”. 

Gryzienie łączy się również z chęcią niszczenia wszystkiego dookoła, co może być spowodowane nudą, nadmiarem energii, lękiem separacyjnym lub ciekawością (warto zwrócić również uwagę na to, czy pies nie jest chory). Wiele malców traci dom przez ten trudny dla niego i właściciela okres. Sama byłam świadkiem wielu aktów przemocy wobec moich skarpetek, butów, krzeseł oraz - o zgrozo!, na szczęście zabezpieczonych kabli, ze strony mojego labradora. Szybko zaczęłam temu zapobiegać z zamierzonym skutkiem. W jaki sposób?

Gryzienie rzeczy

W tym przypadku pomogły mi dyski treningowe Johna Fishera, które wydają zaskakujące dla psa dźwięki (można zastąpić je, np. zrzuceniem kluczy na podłogę). Kiedy szczeniak zaczynał poznawać moje rzeczy zębami, uderzałam dyskami i mówiłam "nie" (można zamienić to, np. na „zostaw”). Jego reakcją było zastygnięcie w bezruchu, którą szybko wykorzystywałam, aby przekierować go na zabawkę - najlepiej typu kong, do której mogłam wrzucić smaczki. Po pewnym czasie, dodawałam do tego elementy zabawy i bardzo zyskałam na atrakcyjności. Warto dodać, że przyda nam się to w dalszym szkoleniu, łatwo nauczyć psa nie łapania na zewnątrz tego, czego nie powinien, dzięki utrwaleniu komendy „nie” poprzez akcent dźwiękowy. Warto uzbroić się w cierpliwość - zawsze może znaleźć się coś bardziej interesującego, choćby ściana.

Czasem jednak musimy opuścić dom i  pies zostaje sam. Po pierwsze, powinniśmy przygotowywać go do tego stopniowo, czyli wychodzić raz na jakiś czas na 10-15 minut i wracać z super nagrodą, która należy mu się za utrzymanie porządku. Pies boi się, kiedy członek jego rodziny wychodzi, jeśli nie będziemy go do tego przyzwyczajać, może pojawić się lęk separacyjny. Zawsze musimy myśleć o jego potrzebach, więc jeśli opuszczamy dom na dłużej naszym obowiązkiem jest dostarczenie psu odpowiedniej stymulacji intelektualnej oraz ogrom zabaw fizycznych, aby nie czuł on niedosytu i nie szukał wyładowania na czymś innym. To może wystarczać w wielu przypadkach.

Warto się jednak zabezpieczyć również na inne sposoby, między innymi:

  • zostawić rzeczy z naszym zapachem w jego legowisku wraz z ulubionymi zabawkami
  • zostawić bezpieczną kość 
  • chować wszystko co w zasięgu pyska oraz łap
  • poprosić sąsiada o regularne kontrole lub założyć kamerki, które umożliwiają nam obserwację psa poza domem
  • zabezpieczyć kable specjalnymi, ochronnymi wężami
  • można sięgnąć po środki uspokajające (po konsultacji z lekarzem i doborem odpowiedniego leku). Stosując się tych zasad, z ogromnym zasobem cierpliwości, łatwo i bezstresowo można oduczyć psa gryzienia wszystkiego, co popadnie.

Gryzienie rąk - bolesne próby sił

Szczeniaki w miocie uprawiają zapasy i podgryzają się. Nas również uważają za część swojego stadka i bywa uciążliwe, kiedy wgryzają się w nasze dłonie. Poradziłam sobie z tym w dość ciekawy sposób, który poleciła mi pani treser - smarowałam kilka razy dziennie dłonie masłem (tak, żeby nie widział, że to robię) i siadałam przy nim, czekając na zaczepkę. Szczeniak bardzo szybko nauczył się, że bardziej opłaca się je lizać, niż gryźć. No i co najważniejsze - zyskałam na atrakcyjności. Po pewnym czasie przestał się interesować podgryzaniem, tylko czasem sprawdzał czy moje łapki nie pachną pysznym masełkiem. W późniejszym okresie zamieniłam to na przysmaki-niespodzianki.

Pamiętajmy, że zawsze musimy zrozumieć źródło problemów u psa i starać się im zapobiegać. Nie wymaga to wielkiego wysiłku, a obie strony bardzo na tym zyskają. Jak widać, łatwo psa nauczyć grzecznego siedzenia w domu, bez znajdywania ofiar w naszych rzeczach. Tylko te podejrzane zaginięcia skarpetek... Chyba jakiś Zgredek u mnie mieszka.

Autor: Blanka Zadworzańska

Komentarze
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityka cookies . Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Akceptuję