Pies i Sylwester - jak przetrwać ten dzień?

Kategorie: O psach

Każdy właściciel czworonoga, któremu nie jest obojętne jego samopoczucie na samą myśl o Sylwestrze dostaje spazmów... Sylwester dla wielu psów (innych zwierząt, także tych dzikich) jest najgorszym dniem w roku. Jak pomóc pupilowi złagodzić strach i stres przed fajerwerkami?

Ktoś zaraz powie, że są psy, na których wystrzały nie robią wrażenia. Niestety należą one do mniejszości. Zawsze może też być tak jak w naszym przypadku - Tajga wraz z wiekiem zaczęła bać się rożnych dźwięków, bez powodu, bez traumatycznych doświadczeń. To może spotkać także Twojego psa, czego oczywiście nigdy nikomu nie życzę.

Pierwszy Sylwester w życiu psa

Nie ważne, czy mamy psa z hodowli, czy adoptowanego - każdy może mieć lęki, każdy też może wykazywać nadwrażliwość na dźwięki. Jeśli to nasz pierwszy Sylwester i nie wiemy jak pies zareaguje, to polecam zrezygnować z całonocnej imprezy (chyba, że mamy dobrą opiekę dla psa na ten dzień). Najgorszym, co możemy zrobić, to sami się stresować, zachowywać nienaturalnie, zwracać większą uwagę na psa niż zwykle, ciumkać, przytulać. Psy doskonale czują nasze emocje i nasz stres udzieli się im natychmiast, najgorsze, że nie będą wiedziały co się dzieje i mogą ten stres utożsamić właśnie z fajerwerkami. Sami zbudujemy i utrwalimy w nich ten lęk, który być może miałby znacznie niższą skale bez naszego emocjonalnego podejścia. Zachowajcie spokój - tylko spokój, pewność siebie i konsekwencja mogą pomóc.

Problem jest znacznie mniejszy, a przynajmniej powinien być jeśli mamy psa od małego i został on prawidłowo zsocjalizowany już u hodowcy lub my wzorowo przeprowadziliśmy psa przez ten proces. Nie mam w tej kwestii doświadczenia, bo Tajga trafiła do nas jako psia nastolatka i pierwszego Sylwestra spędziła przy oknie oglądając w skupieniu z zainteresowaniem fajerwerki. Podobno niektórzy "ostrzeliwują" szczeniaka małymi petardami z różnej odległości, potem nieco większymi i przyzwyczajają psy w ten sposób do hałasu. Nie radzę jednak robić tego na własną rękę! Każdy pies może inaczej zareagować.

Niestety bywa i tak, że pies nie reaguje na huk, nie boi się fajerwerków, ale jakiś głupek rzuci Wam petardę pod nogi lub obok psiej łączki/wybiegu i nieszczęście gotowe...

Odczulanie na hałas

Większość psów nie znosi wysokich, przeszywających dźwięków. Można je jednak do nich przyzwyczaić. Trzeba to jednak zrobić odpowiednio wcześnie, ale u niektórych psów wystarczy nawet miesiąc, jeśli trauma nie jest wielka.

Jak to zrobić? Musimy powoli i łagodnie przyzwyczaić psa do tego, że odgłos fajerwerków i huk to nic złego. Należy zastąpić złe skojarzenie dobrym, powiązać bodziec z czymś pozytywnym, czymś, co pies uwielbia - jedzenie, zabawa ulubioną zabawką. W trakcie tej czynności odtwarzamy dźwięki fajerwerków. Od momentu rozpoczęcia odwrażliwiania każdemu karmieniu, zabawie lub innej przyjemnej dla psa czynności powinny towarzyszyć odgłosy fajerwerków.

Pamiętajmy o odpowiednim dobraniu poziom dźwięku – hałas nie może tylko ledwo słyszalny w tle, pies musi na niego zwracać uwagę. Nie należy jednak przesadzić w druga stronę i dźwięki nie mogą wywoływać paraliżującego stresu. Każdy pies będzie miał inną skalę czułości na odtwarzane wystrzały. Jeśli zaczynamy od cichego odtwarzania to należy je stopniowo puszczać głośniej jeśli pies pozytywnie reaguje na odczulanie.

 Do odczulania na hałas warto dołączyć też bodźce zapachowe i wizualne. Świetne do tego będą sypiące iskrami sztuczne ognie. Nie pozwalajmy, aby pies się do nich zbliżał - bezpieczeństwo jest najważniejsze!

U nas ta metoda niestety nie może być wykorzystana, bo Tajga w ogóle nie reaguje na dźwięk odtwarzanych fajerwerków. Podejrzewam, że dlatego, bo te "udawane" z głośników nie niosą ze sobą fali uderzeniowej jak te, które wybuchają "na żywo". Można próbować jeszcze z przekuwaniem baloników - Tajga na to też nie reaguje, podobnie brzdęk pokrywek nie robi na niej wrażenia.

Możecie także poszukać w swojej okolicy zajęć w psiej szkole, które mają na celu odczulenie psów na przeróżne "straszne" dźwięki.

 Co robić jeśli pies umiera w Sylwestra ze strachu?

Mam dla Ciebie dobrą i zła wiadomość. Dobra jest taka, że większość psów można skutecznie odwrażliwić na dźwięki fajerwerków, a nawet jeśli nie zupełnie, to można znacznie złagodzić towarzyszący im strach. Zła wiadomość jest taka, że w tym roku jest już za późno, bo trening trzeba rozpocząć jakieś pół roku wcześniej aby był skuteczny. Nie przejmuj się jednak! Na wszystko są sposoby ☺

  • Daj psu wybór, gdzie chce przebywać. Jeden pies będzie zaszywał się w łazience, inny w łóżku lub pod nim, psy korzystające z klatki pewnie w niej będą szukały schronienia, inne będą potrzebowały w tych trudnych chwilach bliskości człowieka. Zapewnij mu spokój. Tajga wybiera leniuchowanie z nami w łóżku, a na czas najgorszego armagedonu (u nas 23-2) chowa się pod łóżkiem.
  • Nie karć psa za jego zachowanie, piszczenie, skomlenie, czy zagrzebywanie się w pościeli lub próby wejścia do szafy. Pies zachowuje się dziwnie ze strachu, Twoje negatywne emocje tylko pogorszą jego stan psychiczny.
  • Zasłoń wszystkie okna, rolety, żaluzje, jeśli możesz uszczelnij okna i drzwi. Wiadomo, że idealny byłby dźwiękoszczelny pokój bez okien, ale nikt raczej takim nie dysponuje. Jeśli pies wybrał klatkę jako swój azyl, to możesz ją dodatkowo zaciemnić kocem lub specjalnym pokrowcem. U nas pomaga.
  • Włącz głośniej radio lub telewizor. Pomoże to zagłuszyć pierwsze pojedyncze wystrzały i złagodzi nieco hałasy z zewnątrz. U nas się sprawdza.
  • Zapewnij psu zajęcie. Naturalne gryzaki, kule smakule, kongi wypchane po brzegi pysznościami, kartonowe pudełka lub zabawki na inteligencje kryjące w sobie najlepsze kąski. Możecie też wyjątkowo pobawić się w domu piłką lub szarpakiem lub pobawić się w zabawy węchowe. Spróbuj także poćwiczyć sztuczki. W naszym przypadku niestety to się nie sprawdza, bo Tajga odmawia jedzenia czegokolwiek, komend wykonywać także nie chce. Woli mieć święty spokój.
  • Wyjdź na długi, męczący i ekscytujący spacer w ciągu dnia. Idealnie jeśli możesz wyjechać za miasto, gdzie nikt jeszcze nie strzela petardami. Nie spacerujcie po 21, kiedy wszystko zaczyna się rozkręcać.
  • Bandażowanie. Opiera się na uciskaniu określonych punktów na ciele. Zabiegi akupresury nie są lekiem na całe zło, ale mogą ulżyć psu w stanach lękowych. Podobno 80% psów i kotów, których właściciele zdecydowali się zabandażować pupila wykazało zmniejszoną nerwowość i nadpobudliwość. Sekret tkwi w stałym ucisku na określone punkty ciała, który działa uspokajająco i wywołuje zwiększenie równowagi emocjonalnej. Zwiększa się świadomość ciała psa i jego pewność siebie. Można też spróbować masażu relaksacyjnego. Tajga nie lubi szelek i ubranek, więc jeszcze nie spróbowałam tego sposobu, ale w tym roku jeśli będzie mocno zestresowana spróbuję ją zabandażować.
  • Farmakologia. Czasami stan emocjonalny psa jest na tyle zły, że niezbędne jest podanie leków uspokajających. Przestrzegam jednak przed Sedalinem, który paraliżuje, ale nie uspokaja psa i może wywołać jeszcze większy stan lękowy, na który pies nie może zareagować. Leki często trzeba podawać sporo wcześniej a nie tylko w Sylwestra. Trzeba to dokładnie skonsultować z doświadczonym, godnym zaufania weterynarzem, najlepiej takim, który jest jednocześnie behawiorystą. (Osobiście nigdy nie zdecydowałabym się na podanie Tajdze leków, bo nigdy nie ma się pewności jak organizm psa zareaguje i czy nie przyniesie to więcej szkód niż pożytku).
  • Wyjazd na odludzie. Jeśli tylko możesz sobie na to pozwolić to na okres Sylwestra i Nowego Roku wyjedź z psem na głęboką wieś, na odludzie, w sprawdzone miejsce, gdzie wiesz, że za rogiem pensjonatu/domku nie odbywa się impreza z pirotechniką. O takie miejsce jest niezwykle trudno, bo fajerwerki są coraz tańsze i łatwo dostępne. Nawet na wsi sąsiad może strzelać przez pół nocy.
  • Nigdy nie zostawiaj umierającego ze strachu psa samego w domu! Myślę, że dalsze wyjaśnienia są zbędne, bo zakładam, że czytający ten artykuł są odpowiedzialnymi opiekunami.

Jeśli u Ciebie, tak jak u nas strzelają już od świąt, albo i wcześniej...

... i stan ten trwa przez cały styczeń, to współczuje. Psy strasznie się męczą i cierpią. Człowiek wychodząc z psem też nigdy nie wie czy za rogiem coś nie huknie. Najgorsze są dzieciaki w dni wolne od szkoły, bo potrafią rzucać petardami w psy - uważajcie!

My radzimy sobie tak, że wychodzimy z Tajgą normalnie na spacery. Staram się nie skracać ich tylko dlatego, że pies tak sobie postanowi i idziemy dalej po zachętach z mojej strony. Pokazuje Tajdze, że nie ma czego się bać, że ze mną nic jej nie grozi. Jeśli np. strzelają z zachodu, to kierujemy się na wschód i odwrotnie. W najgorętszym okresie rezygnujemy całkiem z wieczornych spacerów. Wtedy ostatni spacer jest maksymalnie o godzinie 18 albo wcześniej, a pierwszy o 3 albo 4 rano, kiedy wszyscy jeszcze śpią. Niestety nagradzanie Tajgi za brak paniki na spacerze nie sprawdza się, bo cwaniara wtedy zaczyna kombinować, że skoro są smaczki, to zaraz coś walnie i ciągnie do domu. Ratuje nas mój spokój i opanowanie.

My dla dobra psa zrezygnowaliśmy z sylwestrowych imprez, których z resztą nigdy nie lubiliśmy. Witać nowy rok można w domu, w towarzystwie zaprzyjaźnionych psiarzy i ich psów jeśli się lubią. Może Twoi znajomi mają psa, który nie boi się wystrzałów i pomoże Twojemu psu przezwyciężyć lęk? Warto spróbować i takiej metody.

Podwójne zabezpieczenie na spacerze

Babcie zawsze mawiały, że przezorny zawsze ubezpieczony i dlatego w okresie Sylwestra i karnawału zadbaj szczególnie o bezpieczeństwo psa, który boi się fajerwerków! Jeśli masz lękliwego psa, który na pierwsze dźwięki petard odpalanych nawet w oddali reaguje paniką i ratuje się ucieczką przed siebie nie zwracając uwagi na wołanie, to absolutnie nie puszczaj go luzem w tym czasie. Jeśli pies potrzebuje dużo ruchu to puszczaj go wyłącznie na długiej lince, którą w razie czego przydeptasz Ty lub przechodzień i złapiesz psa. Dla bezpieczeństwa zakładaj psu szelki zamiast obroży, z której pies może wyjść. Jeśli to za mało, to spaceruj z psem w obroży (zaciskowej, półzaciskowej, z której trudniej uciec) i na szelkach jednocześnie. Warto zabezpieczyć się i podpiąć drugą smycz jeśli karabinek zawiedzie. Zachipuj psa, zaczep do obroży i szelek adresatkę z Twoim numerem telefonu. Możesz też zamówić obrożę i/lub szelki z wyhaftowanym imieniem psa i nr telefonu do właściciela.

Osobiście bardzo nie lubię petard i fajerwerków. Ok, ludzie chcą świętować, niech robią to na zorganizowanych imprezach od 24 do powiedzmy 1 w nocy i na tym koniec. Po co strzelać w każdym domu? Na każdym podwórku? Za rogiem każdego bloku, w parkach? Ich sprzedaż powinna być mocno ograniczona a ceny zaporowe. Potem do wiosny walają się śmiecie po "wspaniałej zabawie"...

Życzę Wam i przede wszystkim Waszym zwierzakom spokojnego i na tyle na ile się da cichego Sylwestra i Nowego Roku. Może jakieś moje rady pomogą przetrwać Wam ten ciężki czas.

Autor: Anna Kobylarz

http://tajgaowczarekmazowieckikelpie.blogspot.com

Komentarze
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityka cookies . Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Akceptuję